Co ostatnio oglądałeś?
Też miałem o Prometeuszu pisać ale mnie uprzedziłeś Big Grin Jak dla mnie to 4/10 nuda jak flaki z olejem, tak bardzo przewidywalny i jeszcze te oczekiwanie na niego. A miało być tak pięknie Sad
Niezniszczalni2 - dobra zabawa multum aktorów z "wyższej półki" więcej nic nie trzeba pisać. Chociaż jest jedno ale ... w porównaniu do jedynki wolniejsza trochę akcja, mam wrażenie że tam jednak się więcej działo.
6 Kul (6 Bullets) z Van Damme - ciekawie zrealizowany film o handlu dziećmi we wschodniej europie. Wart obejrzenia. Plecam.
Odpowiedz
Ja w "Niezniszczalnych 2" najbardziej oczekuję nie tyle akcji co jakiś ciekawych przepychanek słownych między dinozaurami tego filmu. W pierwszej części jedna z lepszych scen to ta, kiedy spotykają się Stallone, Schwarzenegger i Willis w kościele.

Hannibal. Po drugiej stronie maski - nie ukrywam, że od samego początku byłem nastawiony negatywnie do tego filmu i niestety film jest zły i to bardzo. Sam pomysł nakręcenia prequela "Milczenia owiec" już śmierdzi niezbyt ambitnym projektem. Po pierwsze - aktor grający główną rolę młodego Lectera. Nie wiem skąd wzięli tego chłystka, ale moim zdaniem nie dał sobie rady. Siłą rzeczy będą porównania do genialnego Hopkinsa i nie muszę chyba pisać kto wyszedł zwycięsko z tego starcia. Koleś wygląda jak dziesiątki innych aktorów, nie ma w nim za grosz charyzmy. Historia jest nudna i ciągnie się niesamowicie, a główny zarzut oprócz nudy to chyba to, że film nic nie wnosi do historii Lectera. Z tego też względu uważam film za zupełnie niepotrzebny. Nie ma w nim żadnej sceny, która zapadłaby dłużej w pamięć, nie ma żadnego zaskoczenia, a jest jedynie zemsta Lectera i jego migawki z przeszłości, których jest zdecydowanie za dużo (każdy w miarę rozgarnięty domyśli się szybko, co stało się z jego siostrą). 3/10
You wanna play games? Okay, I'll play with you. You wanna play rough? Okay! Say hello to my little friend!

[Obrazek: montana_pl89.png]
Odpowiedz
„Hannibal. Po drugiej stronie maski” jest najsłabszym filmem z umownej serii, w której przewija się postać Lectera. Pamiętam, że aktor grający główną rolę momentami bardzo mnie śmieszył, bo robił zabawne miny. Problem jednak polega na tym, że w założeniu taka mimika miała pokazywać obłęd bohatera i straszyć widza. Według mnie wychodziło to momentami wręcz komicznie.

Pozytywnie odebrałem z kolei „Hannibala”, a jeszcze lepiej „Czerwonego smoka”.

Wybrałem się do kina na głośny film „Jesteś Bogiem”. Przyznam, że po seansie byłem mile zaskoczony. Spodziewałem się rzutu twórców na kasę rozumianego jako zrobienie czegoś dla tłumów małolatów chodzących w czapeczkach i słuchających dla lansu hip-hopu z komórki.
A tutaj mamy do czynienia z produkcją poważną, podejmującą próbę ukazania tragicznej historii „Magika” taką, jaka była naprawdę. Z jednej strony artysta, który wspólnie z kolegami stał się prekursorem rapu w Polsce, z drugiej natomiast ojciec-lekkoduch, który kompletnie nie potrafił odnaleźć się w otaczającym go świecie i podjąć trudów związanych z wychowywaniem dziecka.

Do filmu podchodziłem z lekkim sentymentem. Wspólnie z bratem swego czasu słuchaliśmy składu „Kaliber 44” w czasach ich popularności, kiedy to Internet nie był powszechnie dostępny i kaseta magnetofonowa zgrana od starszych kolegów cieszyła jak milion dolców. Najlepsze kawałki do dzisiaj są popularne, bo są po prostu dobre. Następnie przyszedł czas na „Paktofonikę”.

Kiedy po filmie ponownie przesłuchałem sobie te najbardziej znane utwory podziwiałem przez dłuższą chwilę talent „Magika”. Mam na myśli przede wszystkim ograniczenia sprzętowe, które wówczas mu doskwierały. Chłopak zaczął tworzyć bity na sprzęcie pokroju Amigi500, bez Internetu, bez zaawansowanych programów i dodatkowo tworząc coś czego wcześniej w Polsce nie było. To trzeba docenić. Nawet jeżeli „Magik” był pospolitym gnojkiem ujaranym codziennie marihuaną (zakładam, że film pomimo wszystko jest lekko podkolorowany) to jako artysta zostawił po sobie dużo. Utwór „Jestem Bogiem” zawsze będzie mi się podobał. Genialna nutka.
[Obrazek: Kraszuuu.png]
Odpowiedz
Od kiedy Magik jest prekursorem rapu w Polsce ?
Odpowiedz
A kto według Ciebie w Polsce przed składem "Kaliber44" zdobył w tym nurcie podobną popularność?
[Obrazek: Kraszuuu.png]
Odpowiedz
Czyli jak SugarHill Gang zyskało popularnośc w latach 80 to są prekursorami rapu w USA ? naah.
Odpowiedz
(04-10-2012, 15:45)Dah-Ridah napisał(a): Od kiedy Magik jest prekursorem rapu w Polsce ?
Dla mnie dziś jedynym słusznym raperem jest Hans z 52 Dębiec.
Nie da się jednak ukryć, że Magik był prekursorem i tutaj podpisuję się pod słowami Krasza.




Odpowiedz
Zawsze miałem awersję do Hansa, ale usłyszawszy go w Luxtorpedzie moje zdanie na jego temat zmieniło się. Oczywiście in plus Smile
[Obrazek: Mlyneq.png]

[Obrazek: retronagazieuserbar.jpg]
Odpowiedz
Prekursorami rapu w Polsce byli T-raperzy z nad Wisły i koniec Tongue
Playstation 2 Slim SCPH-77004, 3xDS2, FMCB
Inne konsole: SMS II, MegaDrive, PSOne, Dreamcast, Xbox, Xbox 360

[Obrazek: XsKg1.gif]
[Obrazek: 1N8cslJ.jpg]
Odpowiedz
(04-10-2012, 20:45)Sandinista napisał(a): Zawsze miałem awersję do Hansa, ale usłyszawszy go w Luxtorpedzie moje zdanie na jego temat zmieniło się. Oczywiście in plus Smile

Czemu awersję? No najnowsza płyta jest świetna, ale moją ulubioną jest chyba TRIP.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Które filmy oglądałeś najwięcej razy? Kratos 58 46044 21-06-2015, 17:05
Ostatni post: irka8

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości