<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[PlayStation Forum - PS5, PS4, PS3, PS2, PSone, PSP, PS Vita Forum - Filmy i seriale]]></title>
		<link>https://playstationforum.pl/</link>
		<description><![CDATA[PlayStation Forum - PS5, PS4, PS3, PS2, PSone, PSP, PS Vita Forum - https://playstationforum.pl]]></description>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2026 02:37:41 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Netflix, HBOgo, Showmax...]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=31226</link>
			<pubDate>Tue, 27 Nov 2018 08:39:32 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=5500">Kraszu</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=31226</guid>
			<description><![CDATA[Siemaneczko Ananaski - pora odkopać ten jakże zacny dział.  <br />
 <br />
Piractwo było, jest i zapewne będzie, ale jednak człowiek jest wygodny - wiem po sobie. Nawet przy mocnym Internecie piractwo to strata czasu bo wiąże się ze szperaniem w sieci i ściąganiem. Postanowiłem zatem, trochę z ciekawości, zainwestować w Netflixa i w tym momencie mam za sobą obejrzany serial "Atypowy". Wybór taki, a nie inny, bowiem w domu jest kobieta i jednak potrzebne były kompromisy przy wyborze repertuaru.  <br />
 <br />
Po moich kilkudniowych testach z całą odpowiedzialnością muszę pochwalić zaawansowanie techniczne Netflixa. Serwis działa po prostu REWELACYJNIE praktycznie na każdym urządzeniu. Osobiście odpalałem platformę w przeglądarce na PC i na konsolach PS3 i PS4. Wszystko działało wręcz olśniewająco szybko a jakość materiałów była rewelacyjna. Mam wykupiony ten środkowy pakiet zapewniający jakość HD/full HD. A muszę nadmienić, że w domu posiadam (jak na te czasy) słaby Internet radiowy 4 mb/s.  <br />
 <br />
Najważniejsza jest jednak oferta, a ta wyraźnie stawia na seriale. Mi to pasuje bowiem w ostatnich latach polubiłem tę formę. Twórcy seriali nie muszą się wyrobić ze wszystkimi scenami w dwie godziny. Widz ma szansę polubić bohaterów, zżyć się z nimi, a twórcy mogą swobodnie i na spokojnie realizować swoje wizje. Seriale w ostatnich latach poszły mocno do przodu również w kwestii szeroko rozumianego rozmachu.<br />
 <br />
Filmy są jednak dla mnie również ważne i tutaj niestety jestem w sumie rozczarowany. Uwielbiam superwypasione produkcje, w które wpakowano setki milionów zielonych. Za takie hity Netflix musi oczywiście słono płacić aby uzyskać licencje na emisję i to widać w ofercie. Nie jest niestety tak, że w zakładce filmów znajdziecie większość blockbusterów znanych z kin. Mam wręcz wrażenie, że tego typu filmów jest wręcz mało, ale jednak są – w tej chwili na przykład trylogia Władcy Pierścieni, Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (całkiem niedawno byłem na tym w kinie) czy hity Marvela z Kapitanem Ameryką. Można zatem i mocne filmy sobie czasami obejrzeć. <br />
 <br />
Osobiście nie jestem kinomaniakiem i wiem, że na tej ofercie „wyżyję” aczkolwiek w pełni rozumiem głosy krytyczne. Ludzie pochłaniający treści masowo mają prawo narzekać – szczególnie na wysokobudżetową ofertę filmową. <br />
 <br />
Najbardziej podoba mi się jednak to, że wokół Netflixa już wytworzyła się swego rodzaju społeczność. Na PPE regularnie o ofercie wrzucane są newsy. Po polubieniu oficjalnego profilu na tablicy facebooka również jestem atakowany intrygującymi trailerami. To sprawia, że mimowolnie już się orientuję co warto obejrzeć, na co czekać itd. Kapitalna sprawa. <br />
 <br />
Staram się jednak być świadomym konsumentem i za jakiś czas na bank założę sobie konto na HBO go, które jest bezpośrednim rywalem rynkowym dla Netflixa. Co by nie gadać to jednak „Gra o Tron” jest ewenementem na skalę globalną i chociażby dla tego serialu warto zainwestować w HBO. A od razu nadmienię, że ta platforma w tej chwili w Polsce kosztuje jedynie 19,99 zł na miesiąc!<br />
 <br />
Także tego – piszcie śmiało co waszym zdaniem warto obejrzeć. Używacie w ogóle? Może macie w planach? Może jednak konkurencja jest lepsza (HBO go, Showmax)? Moim zdaniem warto się tematem zainteresować. Ja tej zimy z Netflixem nie zginę…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Siemaneczko Ananaski - pora odkopać ten jakże zacny dział.  <br />
 <br />
Piractwo było, jest i zapewne będzie, ale jednak człowiek jest wygodny - wiem po sobie. Nawet przy mocnym Internecie piractwo to strata czasu bo wiąże się ze szperaniem w sieci i ściąganiem. Postanowiłem zatem, trochę z ciekawości, zainwestować w Netflixa i w tym momencie mam za sobą obejrzany serial "Atypowy". Wybór taki, a nie inny, bowiem w domu jest kobieta i jednak potrzebne były kompromisy przy wyborze repertuaru.  <br />
 <br />
Po moich kilkudniowych testach z całą odpowiedzialnością muszę pochwalić zaawansowanie techniczne Netflixa. Serwis działa po prostu REWELACYJNIE praktycznie na każdym urządzeniu. Osobiście odpalałem platformę w przeglądarce na PC i na konsolach PS3 i PS4. Wszystko działało wręcz olśniewająco szybko a jakość materiałów była rewelacyjna. Mam wykupiony ten środkowy pakiet zapewniający jakość HD/full HD. A muszę nadmienić, że w domu posiadam (jak na te czasy) słaby Internet radiowy 4 mb/s.  <br />
 <br />
Najważniejsza jest jednak oferta, a ta wyraźnie stawia na seriale. Mi to pasuje bowiem w ostatnich latach polubiłem tę formę. Twórcy seriali nie muszą się wyrobić ze wszystkimi scenami w dwie godziny. Widz ma szansę polubić bohaterów, zżyć się z nimi, a twórcy mogą swobodnie i na spokojnie realizować swoje wizje. Seriale w ostatnich latach poszły mocno do przodu również w kwestii szeroko rozumianego rozmachu.<br />
 <br />
Filmy są jednak dla mnie również ważne i tutaj niestety jestem w sumie rozczarowany. Uwielbiam superwypasione produkcje, w które wpakowano setki milionów zielonych. Za takie hity Netflix musi oczywiście słono płacić aby uzyskać licencje na emisję i to widać w ofercie. Nie jest niestety tak, że w zakładce filmów znajdziecie większość blockbusterów znanych z kin. Mam wręcz wrażenie, że tego typu filmów jest wręcz mało, ale jednak są – w tej chwili na przykład trylogia Władcy Pierścieni, Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (całkiem niedawno byłem na tym w kinie) czy hity Marvela z Kapitanem Ameryką. Można zatem i mocne filmy sobie czasami obejrzeć. <br />
 <br />
Osobiście nie jestem kinomaniakiem i wiem, że na tej ofercie „wyżyję” aczkolwiek w pełni rozumiem głosy krytyczne. Ludzie pochłaniający treści masowo mają prawo narzekać – szczególnie na wysokobudżetową ofertę filmową. <br />
 <br />
Najbardziej podoba mi się jednak to, że wokół Netflixa już wytworzyła się swego rodzaju społeczność. Na PPE regularnie o ofercie wrzucane są newsy. Po polubieniu oficjalnego profilu na tablicy facebooka również jestem atakowany intrygującymi trailerami. To sprawia, że mimowolnie już się orientuję co warto obejrzeć, na co czekać itd. Kapitalna sprawa. <br />
 <br />
Staram się jednak być świadomym konsumentem i za jakiś czas na bank założę sobie konto na HBO go, które jest bezpośrednim rywalem rynkowym dla Netflixa. Co by nie gadać to jednak „Gra o Tron” jest ewenementem na skalę globalną i chociażby dla tego serialu warto zainwestować w HBO. A od razu nadmienię, że ta platforma w tej chwili w Polsce kosztuje jedynie 19,99 zł na miesiąc!<br />
 <br />
Także tego – piszcie śmiało co waszym zdaniem warto obejrzeć. Używacie w ogóle? Może macie w planach? Może jednak konkurencja jest lepsza (HBO go, Showmax)? Moim zdaniem warto się tematem zainteresować. Ja tej zimy z Netflixem nie zginę…]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jurassic World...  Katastrofa...]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=29534</link>
			<pubDate>Sun, 22 Nov 2015 16:57:24 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=0">Mr.Q</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=29534</guid>
			<description><![CDATA[Właśnie obejrzałem Jurassic World czyli czwartą część Parku Jurajskiego. Jestem mocno filmem zdegustowany, ale czy ktoś w 2015 roku spodziewał się hitu na miano oryginału?<br />
Nie zamierzam pisać recenzji, ponieważ krytyk filmowy ze mnie żaden. Zastanawiam się jednak, jak chcąc dokręcić kolejną część do skończonej już trylogii, można pójść drogą obraną przez producentów tejże produkcji? Popełniono chyba wszystkie możliwe błędy i powielono WSZYSTKIE NAJGŁUPSZE SCENY, KTÓRE ZOBACZYĆ MOŻNA W KAŻDYM FILMIE KATASTROFICZNYM KLASY B.<br />
<br />
O co chodzi? Ano w Parku się trochę pozmieniało. Cały kompleks przybrał wygląd Wesołego Miasteczka. Na myśl podczas oglądania filmu przychodziła mi gra Roller Coaster Tycon 3, w której to budujesz park rozrywki, wrzucasz kramiki, sklepiki z żarciem i słodyczami, balony, figurki i inne tego typu atrakcje. Tak właśnie wygląda nowy park jurajski - słodziutki i kolorowy Disneyland, w którym oprócz zobaczenia prehistorycznych gadów, można nawet nabyć bransoletkę Pandory. <br />
<br />
Stare dinusie jednak już dawno się znudziły, dlatego władze parku tworzą hybrydę  o nazwie Indominus Rex. Głównymi bohaterami są oczywiście dzieciaki, które przyjechały w odwiedziny do swojej cioci. Dostały od niej vipowskie wejściówki gdyż ta jest lewą ręką prezesa, ale jest zbyt pochłonięta pracą by się nimi zająć. Młodzież niefortunnie zeszła ze ścieżek dla odwiedzających i hasa sobie swobodnie po lesie gdy nagle... Tak, Indominus Rex ucieka. <br />
Reszty można się domyśleć. Dzieciaki trzeba znaleźć więc cioteczka zrzuca naukowy fartuszek i idzie w samo serce dżungli z jej kolesiem, który zajmuje się tresurą raptorów :D W tle przeplatają się oczywiście wątki miłosne, bohaterowie raz za razem unikają śmierci będąc od niej już o krok. Jest też prawdziwa wisienka - nie zabrakło sceny pocałunku w samym sercu piekła, gdy dookoła dinozaury zabijały dziesiątki ludzi. Oczywiście nie jeden oddział antyterrorystyczny zginął próbując zabić zbiega, ale bohaterowie wyszli z tej przygody bez szwanku. <br />
<br />
Największy plus tego filmu? Przypomniał mi on o istnieniu pierwszej części, która była klasyką mojego dzieciństwa. Już inwestuję w wersję wydaną na Blue Ray w jakości HD :D]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Właśnie obejrzałem Jurassic World czyli czwartą część Parku Jurajskiego. Jestem mocno filmem zdegustowany, ale czy ktoś w 2015 roku spodziewał się hitu na miano oryginału?<br />
Nie zamierzam pisać recenzji, ponieważ krytyk filmowy ze mnie żaden. Zastanawiam się jednak, jak chcąc dokręcić kolejną część do skończonej już trylogii, można pójść drogą obraną przez producentów tejże produkcji? Popełniono chyba wszystkie możliwe błędy i powielono WSZYSTKIE NAJGŁUPSZE SCENY, KTÓRE ZOBACZYĆ MOŻNA W KAŻDYM FILMIE KATASTROFICZNYM KLASY B.<br />
<br />
O co chodzi? Ano w Parku się trochę pozmieniało. Cały kompleks przybrał wygląd Wesołego Miasteczka. Na myśl podczas oglądania filmu przychodziła mi gra Roller Coaster Tycon 3, w której to budujesz park rozrywki, wrzucasz kramiki, sklepiki z żarciem i słodyczami, balony, figurki i inne tego typu atrakcje. Tak właśnie wygląda nowy park jurajski - słodziutki i kolorowy Disneyland, w którym oprócz zobaczenia prehistorycznych gadów, można nawet nabyć bransoletkę Pandory. <br />
<br />
Stare dinusie jednak już dawno się znudziły, dlatego władze parku tworzą hybrydę  o nazwie Indominus Rex. Głównymi bohaterami są oczywiście dzieciaki, które przyjechały w odwiedziny do swojej cioci. Dostały od niej vipowskie wejściówki gdyż ta jest lewą ręką prezesa, ale jest zbyt pochłonięta pracą by się nimi zająć. Młodzież niefortunnie zeszła ze ścieżek dla odwiedzających i hasa sobie swobodnie po lesie gdy nagle... Tak, Indominus Rex ucieka. <br />
Reszty można się domyśleć. Dzieciaki trzeba znaleźć więc cioteczka zrzuca naukowy fartuszek i idzie w samo serce dżungli z jej kolesiem, który zajmuje się tresurą raptorów :D W tle przeplatają się oczywiście wątki miłosne, bohaterowie raz za razem unikają śmierci będąc od niej już o krok. Jest też prawdziwa wisienka - nie zabrakło sceny pocałunku w samym sercu piekła, gdy dookoła dinozaury zabijały dziesiątki ludzi. Oczywiście nie jeden oddział antyterrorystyczny zginął próbując zabić zbiega, ale bohaterowie wyszli z tej przygody bez szwanku. <br />
<br />
Największy plus tego filmu? Przypomniał mi on o istnieniu pierwszej części, która była klasyką mojego dzieciństwa. Już inwestuję w wersję wydaną na Blue Ray w jakości HD :D]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Detektyw / True Detective (2014) [HBO]]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=29211</link>
			<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 08:56:40 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=12329">Eustachy</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=29211</guid>
			<description><![CDATA[Jest to serial, który na razie liczy dwa sezony<br />
po osiem odcinków. Każdy sezon to inna<br />
historia, a w tym sezonie akcja rozgrywa się<br />
w Kalifornii. Jednego z głównych bohaterów<br />
gra Colin Farell, niektórzy zapewne znają<br />
tego aktora. Może i akcja w pierwszych<br />
odcinkach nie była taka mocna, ale za to był<br />
czas na rozbudowanie charakterów<br />
głównych bohaterów. Widz czuje się, jakby<br />
czytał dobrą książkę. Może i jest kilka<br />
błędów, ale serial i tak można oglądać.<br />
Wcześniej, gdy nie było drugiego sezonu<br />
Detektywa, nie oglądałem żadnego innego<br />
serialu na kanałach premium, niż Gra o tron.<br />
Byłem trochę wrogo nastawiony do seriali,<br />
że zaśmiecają kanały filmowe. Jednak nowa<br />
seria Detektywa spowodowała, że co raz<br />
częściej oglądam seriale. Może i te trzy<br />
zdania gówno kogo obchodzą, ale opisałem<br />
na krótko moje nastawienie na seriale.<br />
Mimo, że ktoś nie oglądał pierwszego<br />
sezonu, który jest minimalnie lepszy, nie<br />
zawiedzie się na drugim. Historia jest lepsza<br />
niż w filmach z Hollywood.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jest to serial, który na razie liczy dwa sezony<br />
po osiem odcinków. Każdy sezon to inna<br />
historia, a w tym sezonie akcja rozgrywa się<br />
w Kalifornii. Jednego z głównych bohaterów<br />
gra Colin Farell, niektórzy zapewne znają<br />
tego aktora. Może i akcja w pierwszych<br />
odcinkach nie była taka mocna, ale za to był<br />
czas na rozbudowanie charakterów<br />
głównych bohaterów. Widz czuje się, jakby<br />
czytał dobrą książkę. Może i jest kilka<br />
błędów, ale serial i tak można oglądać.<br />
Wcześniej, gdy nie było drugiego sezonu<br />
Detektywa, nie oglądałem żadnego innego<br />
serialu na kanałach premium, niż Gra o tron.<br />
Byłem trochę wrogo nastawiony do seriali,<br />
że zaśmiecają kanały filmowe. Jednak nowa<br />
seria Detektywa spowodowała, że co raz<br />
częściej oglądam seriale. Może i te trzy<br />
zdania gówno kogo obchodzą, ale opisałem<br />
na krótko moje nastawienie na seriale.<br />
Mimo, że ktoś nie oglądał pierwszego<br />
sezonu, który jest minimalnie lepszy, nie<br />
zawiedzie się na drugim. Historia jest lepsza<br />
niż w filmach z Hollywood.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Better Call Saul]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=28583</link>
			<pubDate>Sun, 15 Feb 2015 08:54:12 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=93">Kratos</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=28583</guid>
			<description><![CDATA[Better Call Saul to projekt, który wiązał się ze sporym ryzykiem. Serial, a w zasadzie spin-off jednego z najlepszych seriali, jaki powstał, sygnowany nazwiskiem samego jego twórcy. Gilligan to jednak nie byle kto i po dwóch pierwszych odcinkach mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Better Call Saul jest tym, czym powinien być.<br />
<br />
Pierwsze kadry to lekki szok. Czarno-biały obraz, jakaś galeria, facet z wąsem przygotowuje fast-fooda. Krótki najazd kamery i już wiemy, że to nasz człowiek. Saul Goodman we własnej osobie. Albo raczej cień dawnego siebie. Wiecznie oglądający się za siebie wraca do domu, gdzie nie ma żadnych perspektyw. Tyle z przyszłości, bo reszta dziać się już będzie przed tym, co widzieliśmy w Breaking Bad. James McGill to ten sam Saul tylko jakiś milion razy biedniejszy. "Ma gadane" jak powiedział to jeden z naszych starych znajomych. Jak rasowy adwokat na poczekaniu wymyśla kolejne bzdury, które łykają jego biedne ofiary. Można się jedynie właśnie do tego przyczepić, że już na początku swojej kariery zachowuje się niemal kropka w kropkę jak stary dobry Saul. Co prawda widzimy go w kibelku jak ćwiczy przed lustrem, ale kiedy zjawia się przykładowo na sali sądowej to ani na moment się nie waha. Wie dokładnie co, jak i gdzie powiedzieć. Zresztą jego pierwsza sprawa, którą śledzimy mówi wszystko o tym serialu. Drugi odcinek już bardziej zalatuje Breaking Bad, ale ciężko się nie uśmiechnąć pod nosem przy kolejnych popisach słownych Jamesa. <br />
<br />
Oczywiście serial można śledzić bez znajomości Breaking Bad, choć przyjemność z jego oglądania będzie wtedy nieco mniejsza. Fajnie zobaczyć stare mordki i początki zażyłości między postaciami. Ogląda ktoś może?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Better Call Saul to projekt, który wiązał się ze sporym ryzykiem. Serial, a w zasadzie spin-off jednego z najlepszych seriali, jaki powstał, sygnowany nazwiskiem samego jego twórcy. Gilligan to jednak nie byle kto i po dwóch pierwszych odcinkach mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Better Call Saul jest tym, czym powinien być.<br />
<br />
Pierwsze kadry to lekki szok. Czarno-biały obraz, jakaś galeria, facet z wąsem przygotowuje fast-fooda. Krótki najazd kamery i już wiemy, że to nasz człowiek. Saul Goodman we własnej osobie. Albo raczej cień dawnego siebie. Wiecznie oglądający się za siebie wraca do domu, gdzie nie ma żadnych perspektyw. Tyle z przyszłości, bo reszta dziać się już będzie przed tym, co widzieliśmy w Breaking Bad. James McGill to ten sam Saul tylko jakiś milion razy biedniejszy. "Ma gadane" jak powiedział to jeden z naszych starych znajomych. Jak rasowy adwokat na poczekaniu wymyśla kolejne bzdury, które łykają jego biedne ofiary. Można się jedynie właśnie do tego przyczepić, że już na początku swojej kariery zachowuje się niemal kropka w kropkę jak stary dobry Saul. Co prawda widzimy go w kibelku jak ćwiczy przed lustrem, ale kiedy zjawia się przykładowo na sali sądowej to ani na moment się nie waha. Wie dokładnie co, jak i gdzie powiedzieć. Zresztą jego pierwsza sprawa, którą śledzimy mówi wszystko o tym serialu. Drugi odcinek już bardziej zalatuje Breaking Bad, ale ciężko się nie uśmiechnąć pod nosem przy kolejnych popisach słownych Jamesa. <br />
<br />
Oczywiście serial można śledzić bez znajomości Breaking Bad, choć przyjemność z jego oglądania będzie wtedy nieco mniejsza. Fajnie zobaczyć stare mordki i początki zażyłości między postaciami. Ogląda ktoś może?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chłopaki do wzięcia]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=28281</link>
			<pubDate>Sat, 27 Dec 2014 21:40:38 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=0">Mr.Q</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=28281</guid>
			<description><![CDATA[Ogląda ktoś z was ów produkcję Polsat Play?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ogląda ktoś z was ów produkcję Polsat Play?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Korea Płn. triumfuje nad Sony]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=28221</link>
			<pubDate>Thu, 18 Dec 2014 11:59:22 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=93">Kratos</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=28221</guid>
			<description><![CDATA[Od kilkunastu dni jesteśmy świadkami prawdziwego potopu poufnej korespondencji głównie szefowej Sony z aktorami i hollywoodzkimi producentami. Dzięki temu dowiedzieliśmy się już między innymi o tym, że Angelina Jole to bękart, Leo DiCaprio był podły rezygnując z roli Steve'a Jobsa, a także o całej masie planowanych filmów. Wszystko zaczęło się od wycieku 5 filmów w bardzo dobrej jakości, w tym 4, które nie miały jeszcze swojej premiery w żadnym kraju. Sony Pictures zostało powalone praktycznie na kolana. I mimo, że brzmi to jak żart to za całą tę akcję hakerską obwinia się... hakerów z Korei Północnej. Miała to być zemsta za komedię "The Interview", w której 2 Amerykanów ma za zadanie zabić przywódcę Korei Kim Dzong Una. <br />
<br />
Sprawa rozwinęła się do tego stopnia, że Sony w obawie przed atakami terrorystycznymi, bo i tymi grożono, zdecydowało się całkowicie wycofać z dystrybucji zarówno kinowej, jak i każdej innej, ten film. Spotkało się to oczywiście ze sporym negatywnym odzewem ze strony Hollywoodu, bo chcąc nie chcąc Sony uległo i tylko czekać aż inni zaczną groźbami decydować co obejrzymy w kinach, a co nie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Od kilkunastu dni jesteśmy świadkami prawdziwego potopu poufnej korespondencji głównie szefowej Sony z aktorami i hollywoodzkimi producentami. Dzięki temu dowiedzieliśmy się już między innymi o tym, że Angelina Jole to bękart, Leo DiCaprio był podły rezygnując z roli Steve'a Jobsa, a także o całej masie planowanych filmów. Wszystko zaczęło się od wycieku 5 filmów w bardzo dobrej jakości, w tym 4, które nie miały jeszcze swojej premiery w żadnym kraju. Sony Pictures zostało powalone praktycznie na kolana. I mimo, że brzmi to jak żart to za całą tę akcję hakerską obwinia się... hakerów z Korei Północnej. Miała to być zemsta za komedię "The Interview", w której 2 Amerykanów ma za zadanie zabić przywódcę Korei Kim Dzong Una. <br />
<br />
Sprawa rozwinęła się do tego stopnia, że Sony w obawie przed atakami terrorystycznymi, bo i tymi grożono, zdecydowało się całkowicie wycofać z dystrybucji zarówno kinowej, jak i każdej innej, ten film. Spotkało się to oczywiście ze sporym negatywnym odzewem ze strony Hollywoodu, bo chcąc nie chcąc Sony uległo i tylko czekać aż inni zaczną groźbami decydować co obejrzymy w kinach, a co nie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kreskówki]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26924</link>
			<pubDate>Thu, 08 May 2014 23:59:45 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=11071">Kapitan Krwotok</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26924</guid>
			<description><![CDATA[Każdy z nas je kiedyś oglądał. Z pewnością są i tacy, którzy robią to nadal (choćby ja).<br />
<br />
Osobiście jestem fanem wytworów Cartoon Network będące kiedyś oddziałem Hanna-Barbera. Dla nieobeznanych w temacie, Hanna-Barbera było swego czasu gigantem branży. Panowie, których nazwiska składają się na nazwę studia, stworzyli wiele bardzo popularnych seriali. Wymieniać można by długo, więc przytoczę tylko ich pierwszy wspólny twór, którym jest Tom i Jerry. Ten duet zna przecież każdy. Po śmierci Williama Hanny - jednego z założycieli, wytwórnia została wchłonięta przez Warner Bros i tym samym zakończyła działalność. Wtedy to właśnie usamodzielniło się CN. <br />
<br />
Do moich ulubionych twórców należy Genndy Tartakovsky. Nawet jeśli nie kojarzycie nazwiska, to prawdopodobnie znacie jego dzieła. Jest on przecież autorem Laboratorium Dextera. Fani gwiezdnych wojen mogą kojarzyć też jego serial osadzony w tym uniwersum, o podtytule "Wojny Klonów. Jest on także współtwórcą Atomówek, chociaż ta seria powinna być kojarzona głównie z Craigiem McCrackenem. <br />
<br />
Obydwaj panowie współpracowali już wcześniej - przy produkcji <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dwóch głupich psów</span>. Seria miała być nowym hitem wytwórni Hanna-Barbera, które to usilnie starało się stworzyć nową kreskówkę która zyska ogromną popularność. W latach 80-tych bowiem, jedyną dobrze znaną animacją tego studia były <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Smerfy</span>. Jak można się domyślić - nie udało się. Mało kto pamięta dziś tą kreskówkę, Smerfy natomiast każdy. No ale przynajmniej dzięki temu do HB trafili właśnie tacy twórcy jak McCracken czy Tartakovsky. W ogóle z czasem Hanna-Barbera tworzyło coraz mniej hitowych produkcji. Być może jest to związane z faktem, że para założycieli coraz częściej ograniczała się do roli "tylko" producentów. <br />
<br />
Wracając jednak do Tartakovskiego. Animacja to gałąź kinematografii będąca trochę na uboczu. Często niedoceniana i pomijana. Uważana (nie bez powodu zresztą) za niepoważną, czasem wręcz głupią. Tartakovsky udowodnił, że może być inaczej, wynosząc ten gatunek na wyżyny. Stworzył kreskówkę ambitną i wysublimowaną. Brak w niej głupkowatego humoru. W wielu odcinkach brak w niej w ogóle słów. Jest za to spokojna i klimatyczna cisza, przerywana czasem rewelacyjną ścieżką muzyczną. <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Samuraj Jack</span> bo o nim mowa, to opowieść o wojowniku, który trafia do przyszłości. Chce się odnaleźć w nowej rzeczywistości i pokonać swego największego wroga. Tytuł nawiązuje do wielu treści kultury, często stanowiąc ich pastisz. Opowieść prosta i genialna zarazem. Jeden z moich ulubionych seriali w ogóle. <br />
<br />
Cartoon Network swego czasu obfitowało w ciekawe serie. Wspomniane już Atomówki czy Laboratorium Dextera, Krowa i Kurczak, Jam Łasica, Johnny Bravo, Ed, Edd i Eddy itd. Wiele z tych starszych produkcji, do dziś cieszy się sporą popularnością. Część z nich nie jest już emitowana, jednak wbrew temu co niektórzy twierdzą, na CN wciąż można znaleźć ciekawe rzeczy. Są to głównie serie humorystyczne. Ambitne produkcje pokroju Samuraja Jacka pozostają rzadkością. <br />
<br />
Długo mógłbym pisać o kreskówkach Cartoon Network, ponieważ tych które lubię i mógłbym polecić jest dosyć dużo. Do tych, które wymieniłem wcześniej dołączyć mogłyby Mroczne przygody Billy'ego i Mandy. Nieco groteskowa seria, zawiera wiele nawiązań do innych kreskówek lub filmów.<br />
<br />
Większość kreskówek o których wspomniałem powstawały w latach 90' lub/i na początku XXI wieku. Są to w większości serie bardzo popularne, do których wielu ma ogromny sentyment. Nie oznacza to jednak, że dziś dobre kreskówki już nie powstają. Przyjmując, że 2010+ to już stosunkowo nowe rzeczy, warto wsponieć o <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Adventure Time</span> (pol. Pora na przygodę). Serial dużą popularność zdobył zwłaszcza wśród dojrzałej widowni. Surrealistyczna, absurdalna i co najważniejsze oryginalna seria należy do moich ulubionych. Widać, że ma na siebie pomysł, który stara się realizować. Adventure Time nie podąża utartymi schematami i głównie z tego powodu zasługuje na uwagę.<br />
<br />
Trochę się rozpisałem, ale jest to dla mnie temat rzeka. Długo mógłby jeszcze pisać, ponieważ nie napisałem nawet połowy tego o czym chciałem. W każdym razie zapraszam do dyskusji. Jakie są wasze ulubione animacje? ;)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Każdy z nas je kiedyś oglądał. Z pewnością są i tacy, którzy robią to nadal (choćby ja).<br />
<br />
Osobiście jestem fanem wytworów Cartoon Network będące kiedyś oddziałem Hanna-Barbera. Dla nieobeznanych w temacie, Hanna-Barbera było swego czasu gigantem branży. Panowie, których nazwiska składają się na nazwę studia, stworzyli wiele bardzo popularnych seriali. Wymieniać można by długo, więc przytoczę tylko ich pierwszy wspólny twór, którym jest Tom i Jerry. Ten duet zna przecież każdy. Po śmierci Williama Hanny - jednego z założycieli, wytwórnia została wchłonięta przez Warner Bros i tym samym zakończyła działalność. Wtedy to właśnie usamodzielniło się CN. <br />
<br />
Do moich ulubionych twórców należy Genndy Tartakovsky. Nawet jeśli nie kojarzycie nazwiska, to prawdopodobnie znacie jego dzieła. Jest on przecież autorem Laboratorium Dextera. Fani gwiezdnych wojen mogą kojarzyć też jego serial osadzony w tym uniwersum, o podtytule "Wojny Klonów. Jest on także współtwórcą Atomówek, chociaż ta seria powinna być kojarzona głównie z Craigiem McCrackenem. <br />
<br />
Obydwaj panowie współpracowali już wcześniej - przy produkcji <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dwóch głupich psów</span>. Seria miała być nowym hitem wytwórni Hanna-Barbera, które to usilnie starało się stworzyć nową kreskówkę która zyska ogromną popularność. W latach 80-tych bowiem, jedyną dobrze znaną animacją tego studia były <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Smerfy</span>. Jak można się domyślić - nie udało się. Mało kto pamięta dziś tą kreskówkę, Smerfy natomiast każdy. No ale przynajmniej dzięki temu do HB trafili właśnie tacy twórcy jak McCracken czy Tartakovsky. W ogóle z czasem Hanna-Barbera tworzyło coraz mniej hitowych produkcji. Być może jest to związane z faktem, że para założycieli coraz częściej ograniczała się do roli "tylko" producentów. <br />
<br />
Wracając jednak do Tartakovskiego. Animacja to gałąź kinematografii będąca trochę na uboczu. Często niedoceniana i pomijana. Uważana (nie bez powodu zresztą) za niepoważną, czasem wręcz głupią. Tartakovsky udowodnił, że może być inaczej, wynosząc ten gatunek na wyżyny. Stworzył kreskówkę ambitną i wysublimowaną. Brak w niej głupkowatego humoru. W wielu odcinkach brak w niej w ogóle słów. Jest za to spokojna i klimatyczna cisza, przerywana czasem rewelacyjną ścieżką muzyczną. <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Samuraj Jack</span> bo o nim mowa, to opowieść o wojowniku, który trafia do przyszłości. Chce się odnaleźć w nowej rzeczywistości i pokonać swego największego wroga. Tytuł nawiązuje do wielu treści kultury, często stanowiąc ich pastisz. Opowieść prosta i genialna zarazem. Jeden z moich ulubionych seriali w ogóle. <br />
<br />
Cartoon Network swego czasu obfitowało w ciekawe serie. Wspomniane już Atomówki czy Laboratorium Dextera, Krowa i Kurczak, Jam Łasica, Johnny Bravo, Ed, Edd i Eddy itd. Wiele z tych starszych produkcji, do dziś cieszy się sporą popularnością. Część z nich nie jest już emitowana, jednak wbrew temu co niektórzy twierdzą, na CN wciąż można znaleźć ciekawe rzeczy. Są to głównie serie humorystyczne. Ambitne produkcje pokroju Samuraja Jacka pozostają rzadkością. <br />
<br />
Długo mógłbym pisać o kreskówkach Cartoon Network, ponieważ tych które lubię i mógłbym polecić jest dosyć dużo. Do tych, które wymieniłem wcześniej dołączyć mogłyby Mroczne przygody Billy'ego i Mandy. Nieco groteskowa seria, zawiera wiele nawiązań do innych kreskówek lub filmów.<br />
<br />
Większość kreskówek o których wspomniałem powstawały w latach 90' lub/i na początku XXI wieku. Są to w większości serie bardzo popularne, do których wielu ma ogromny sentyment. Nie oznacza to jednak, że dziś dobre kreskówki już nie powstają. Przyjmując, że 2010+ to już stosunkowo nowe rzeczy, warto wsponieć o <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Adventure Time</span> (pol. Pora na przygodę). Serial dużą popularność zdobył zwłaszcza wśród dojrzałej widowni. Surrealistyczna, absurdalna i co najważniejsze oryginalna seria należy do moich ulubionych. Widać, że ma na siebie pomysł, który stara się realizować. Adventure Time nie podąża utartymi schematami i głównie z tego powodu zasługuje na uwagę.<br />
<br />
Trochę się rozpisałem, ale jest to dla mnie temat rzeka. Długo mógłby jeszcze pisać, ponieważ nie napisałem nawet połowy tego o czym chciałem. W każdym razie zapraszam do dyskusji. Jakie są wasze ulubione animacje? ;)]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Drużyna A]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26829</link>
			<pubDate>Thu, 24 Apr 2014 15:37:15 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=11995">Solderowy123</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26829</guid>
			<description><![CDATA[Nie wierzę, że nikt nie zna tego serialu. Co o nim sądzicie?<br />
Ja ten serial bardzo lubię, ma swoje lata, ale nadal jest wspaniały. Najlepsze są momenty z Murdrokiem i B.A (Mr. T)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nie wierzę, że nikt nie zna tego serialu. Co o nim sądzicie?<br />
Ja ten serial bardzo lubię, ma swoje lata, ale nadal jest wspaniały. Najlepsze są momenty z Murdrokiem i B.A (Mr. T)]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Masz go zabić? To go zabij!]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26650</link>
			<pubDate>Sat, 22 Mar 2014 18:56:04 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=7660">JaDCorbeN</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26650</guid>
			<description><![CDATA[Masz go zabić? To go zabij! - czyli powtarzalność w filmach.<br />
<br />
Po oblukaniu jakiejś kolejnej hamerykańskiej prodakszyn :) dochodzę do dziwnych wniosków. A mianowicie - chodzi o powtarzalność w scenariuszach! Weźmy takie oto przypadki:<br />
- mamy wroga, który próbuje nas zabić, ale że jesteśmy szlachetni - puszczamy go wolno z obietnicą, że nigdy więcej! Co się okazuje - nasz wróg na pewno będzie nas ścigał aż go w końcu nie ubijemy dostając nieźle po tyłku!<br />
- jesteśmy policjantem, wykonując swoje obowiązki wsadzamy/zabijamy/ginie przypadkowo jakiś pociotek mafioza/złoczyńcy. Na bank złoczyńca/mafioso się mści wybijając nam rodzinę.<br />
- mówiący aktor: mam przeczucie, zginę - ma rację zazwyczaj ginie<br />
<br />
Macie jakieś jeszcze pomysły?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Masz go zabić? To go zabij! - czyli powtarzalność w filmach.<br />
<br />
Po oblukaniu jakiejś kolejnej hamerykańskiej prodakszyn :) dochodzę do dziwnych wniosków. A mianowicie - chodzi o powtarzalność w scenariuszach! Weźmy takie oto przypadki:<br />
- mamy wroga, który próbuje nas zabić, ale że jesteśmy szlachetni - puszczamy go wolno z obietnicą, że nigdy więcej! Co się okazuje - nasz wróg na pewno będzie nas ścigał aż go w końcu nie ubijemy dostając nieźle po tyłku!<br />
- jesteśmy policjantem, wykonując swoje obowiązki wsadzamy/zabijamy/ginie przypadkowo jakiś pociotek mafioza/złoczyńcy. Na bank złoczyńca/mafioso się mści wybijając nam rodzinę.<br />
- mówiący aktor: mam przeczucie, zginę - ma rację zazwyczaj ginie<br />
<br />
Macie jakieś jeszcze pomysły?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Superbohaterowie - co naprawdę warto obejrzeć?]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26226</link>
			<pubDate>Thu, 09 Jan 2014 19:46:28 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=5500">Kraszu</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26226</guid>
			<description><![CDATA[Chyba każdy z nas lubi/lubił superbohaterów. Co prawda filmy traktujące o ich przygodach zazwyczaj są kiczowate do granic możliwości, ale jakie to ma znaczenie wobec współczesnych możliwości w kreowaniu efektów specjalnych? Kino rozrywkowe ma bawić i cieszyć oko. <br />
<br />
Postanowiłem nadrobić spore zaległości w superprodukcjach z ostatnich lat. Na pierwszy ogień poszedł "Iron Man" z 2008 roku. Co prawda kilkukrotnie gdzieś tam jednym okiem ten film widziałem w telewizji, ale nigdy specjalnie nie skupiałem się na fabule. Dzisiaj obejrzałem od dechy do dechy i całość bardzo mi się spodobała. Postać genialnego Tony'ego Spark'a przypadła mi do gustu, no i Gwineth Paltrow była w tej produkcji wyjątkowo słodka. Teraz oczywiście z marszu chciałbym zaliczyć dwie kontynuacje. <br />
I teraz pytanko do kinomaniaków. Wyczytałem, że w filmie "Avengers" postać Iron Man'a również się pojawia, a że film ten wyszedł przed "Iron Man 3" to mam rozkminę, co obejrzeć w pierwszej kolejności? Innymi słowy - czy wydarzenia przedstawione w Avengers mają wpływ na fabułę "Iron Man 3"? <br />
<br />
Temacik może trochę ogólny, ale możliwe, że będę jeszcze podpytywał o inne obrazy, bo po prostu mam ochotę na wszelkiej maści herosów. Co jest zatem warte uwagi?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Chyba każdy z nas lubi/lubił superbohaterów. Co prawda filmy traktujące o ich przygodach zazwyczaj są kiczowate do granic możliwości, ale jakie to ma znaczenie wobec współczesnych możliwości w kreowaniu efektów specjalnych? Kino rozrywkowe ma bawić i cieszyć oko. <br />
<br />
Postanowiłem nadrobić spore zaległości w superprodukcjach z ostatnich lat. Na pierwszy ogień poszedł "Iron Man" z 2008 roku. Co prawda kilkukrotnie gdzieś tam jednym okiem ten film widziałem w telewizji, ale nigdy specjalnie nie skupiałem się na fabule. Dzisiaj obejrzałem od dechy do dechy i całość bardzo mi się spodobała. Postać genialnego Tony'ego Spark'a przypadła mi do gustu, no i Gwineth Paltrow była w tej produkcji wyjątkowo słodka. Teraz oczywiście z marszu chciałbym zaliczyć dwie kontynuacje. <br />
I teraz pytanko do kinomaniaków. Wyczytałem, że w filmie "Avengers" postać Iron Man'a również się pojawia, a że film ten wyszedł przed "Iron Man 3" to mam rozkminę, co obejrzeć w pierwszej kolejności? Innymi słowy - czy wydarzenia przedstawione w Avengers mają wpływ na fabułę "Iron Man 3"? <br />
<br />
Temacik może trochę ogólny, ale możliwe, że będę jeszcze podpytywał o inne obrazy, bo po prostu mam ochotę na wszelkiej maści herosów. Co jest zatem warte uwagi?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Za kulisami...]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26222</link>
			<pubDate>Thu, 09 Jan 2014 17:49:44 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=0">Mr.Q</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26222</guid>
			<description><![CDATA[Lubię czasem obejrzeć materiały z planu filmowego wybranych produkcji. Kulisy powstawania Władcy Pierścieni czy Hobbita są warte obejrzenia nie tylko przez możliwość podejrzenia gwiazdroskiej obsady podczas pracy, ale także ze względu na urzekające, zapierające dech widoki Nowej Zelandii.<br />
<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/HXSi6ulZ2rA" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Lubię czasem obejrzeć materiały z planu filmowego wybranych produkcji. Kulisy powstawania Władcy Pierścieni czy Hobbita są warte obejrzenia nie tylko przez możliwość podejrzenia gwiazdroskiej obsady podczas pracy, ale także ze względu na urzekające, zapierające dech widoki Nowej Zelandii.<br />
<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/HXSi6ulZ2rA" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Horror 'Shinyusha' - legenda internetu?]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26192</link>
			<pubDate>Sat, 04 Jan 2014 22:44:20 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=0">Mr.Q</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26192</guid>
			<description><![CDATA[Jako że na forum kilku zwyroli mamy, ktoś z pewnością o tej produkcji słyszał i jej szukał :D Czy ten film istnieje naprawdę, czy jest to tylko krążąca po internecie legenda? Gdzie tego szukać? Przez Google oczywiście się nie da...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jako że na forum kilku zwyroli mamy, ktoś z pewnością o tej produkcji słyszał i jej szukał :D Czy ten film istnieje naprawdę, czy jest to tylko krążąca po internecie legenda? Gdzie tego szukać? Przez Google oczywiście się nie da...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Król Donkey Konga może być tylko jeden]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26189</link>
			<pubDate>Sat, 04 Jan 2014 15:18:21 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=93">Kratos</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=26189</guid>
			<description><![CDATA[Nie od dziś wiadomo, że rywalizacja jest tym, co napędza wielkie umysły do rozwijania się i dalszego udoskonalania naszej skromnej osoby. Stare rumuńskie przysłowie mówi, że to właśnie od wroga można się najwięcej o sobie samym nauczyć. I nie ma żadnego znaczenia czy mówimy o mocarstwach prześcigających się w militarnym arsenale, wędkarzach czy gościach, którzy rywalizują o miano rekordzisty w grze Donkey Kong. <br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://www.wired.com/images/article/wide/2007/08/king_of_kong_630x.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: king_of_kong_630x.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
Oczywiście to ostatnie nie padło bez przyczyny, bo „King of Kong” to dokument, który skupia się na relacjach pomiędzy dwoma graczami starającymi się być najlepszymi w klasyczną grę znaną z automatów. Donkey Kong to nie jakaś tam gra, to jak autorzy przekonują jedna z najbardziej wymagających gier, jakie mieliśmy i mamy okazję przetestować. Dość powiedzieć, że przeciętny gracz daje radę dojść do co najwyżej 3 poziomu tej gry i spędza przy niej średnio poniżej minuty. Jeżeli dodam, że do wyśrubowania rekordu potrzeba około 2,5 godziny ciągłej gry to robi to wrażenie, prawda?<br />
<br />
Czas na przedstawienie naszych panów. Billy Mitchell to jeden z pierwszych hardkorowych graczy dzierżący w swoich dłoniach kilka znamienitych rekordów. Jako pierwszy dokonał perfekcyjnego przejścia słynnego Pac-Mana, a od przeszło 20 lat (w chwili powstawania filmu) ma na swoim koncie rekord w Donkey Kong, do którego nikt przez długie lata nie był w stanie się nawet zbliżyć. Do czasu aż nie pojawił się niejaki Steve Wiebe. Steve zamontował sobie w garażu automat z bardzo ambitnym planem pokonania wieloletniego czempiona. Zadanie to jednak nie będzie proste z bardzo wielu powodów. <br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://graphics8.nytimes.com/images/2007/08/16/arts/17kong-600.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 17kong-600.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
Jeżeli ktoś podobnie jak ja nie jest za bardzo zaznajomiony z procederem bicia rekordów to będzie tym dokumentem nieco wstrząśnięty. Początkowo czułem się trochę jak w innej rzeczywistości. Ci goście, a szczególnie jeden z nich, traktują bicie tego rekordu śmiertelnie poważnie. Tak poważnie, że można nawet prychnąć śmiechem. Pierwszych kilkanaście minut patrzyłem na to z lekkim niedowierzaniem, ale z czasem ich świat przekonał i mnie i sprawił, że siedziałem jak na szpilkach śledząc kolejne wydarzenia, które po sobie następowały. Bo mimo, że „King of Kong” to dokument o grach to emocji i napięcia w nim nie brakuje. Do ostatniej chwili, dosłownie do napisów końcowych nie wiadomo jak to się zakończy.<br />
<br />
Billy mimo, iż jako gracz jest (czy był) znakomity to już jako człowiek zdaje się podążać inną ścieżką. Jego konkurent to facet, którego nie da się nie lubić. Kochający mąż i ojciec, dla którego Billy to właściwie ikona, której jedno spojrzenie na niego byłoby błogosławieństwem. Przeciwstawienie tych dwóch światów dało piorunujący efekt. Ktoś pewnie powie, że to czysta głupota, że to przecież tylko skaczące piksele i że stare chłopy bawią się w jakieś gierki i przeżywają jak gdyby to miał być ich życiowy priorytet. Nawet ich rodziny nie są w stanie do końca tego zgłębić, co najlepiej obrazuje pytanie zadanie przez córkę Steve’a: „Dlaczego to jest dla ciebie tak ważne?”. No właśnie, proste pytanie, które uderza w sedno tematu. Sportowcy całymi latami ciężko harują zapominając o bożym świecie, żeby w ciągu kilku minut ich cały wysiłek poszedł na marne lub został należycie wynagrodzony w nielicznych przypadkach. Na drodze Steve’a stają nie tylko jego umiejętności, ale i organizacja, która oficjalnie musi zatwierdzić osiągnięty wynik. I uwierzcie mi, że ich wymogi są nie tyle rygorystyczne, co miejscami wręcz paranoiczne. Poza tym dopowiem, że w tej organizacji, która zatwierdza nowe rekordy zasiada nie kto inny jak Billy Mitchell, czyli obecny rekordzista wspomnianego Donkey Konga. Nie mam pytań.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://www.reelingreviews.com/thekingofkongpic.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: thekingofkongpic.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
„King of Kong” przypomniał mi za co uwielbiam filmy dokumentalne. Pasja przeplata się w nim z obsesją zostania w czymś najlepszym. Od kuchni pokazuje jak wygląda bicie rekordu, w którym to już nawet nie o sam wynik chodzi, a o próbę swojego charakteru. Wszak niejeden gracz na pewno przyzna mi rację, że gry nauczyły go bardzo wiele, a w niektórych przypadkach nawet ukształtowały jego charakter. Film nie jest zbytnio popularny, a jeżeli ktoś nie może znaleźć na niego namiarów to służę pomocą na pw. Zainteresowanych odsyłam także do bardziej znanego dokumentu „Indie Game: The Movie”, który opowiada o tym w jakich bólach powstają mniejsze gry. <br />
<br />
Tytuł oryginalny: The King of Kong: A Fistful of Quarters<br />
<br />
Rok produkcji: 2007<br />
<br />
Reżyser: Seth Gordon<br />
<br />
Obsada: Billy Mitchell, Steve Wiebe, Walter Day<br />
<br />
Gatunek: Dokumentalny<br />
<br />
Ocena: 8+/10<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/xMJZ-_bJKdI" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nie od dziś wiadomo, że rywalizacja jest tym, co napędza wielkie umysły do rozwijania się i dalszego udoskonalania naszej skromnej osoby. Stare rumuńskie przysłowie mówi, że to właśnie od wroga można się najwięcej o sobie samym nauczyć. I nie ma żadnego znaczenia czy mówimy o mocarstwach prześcigających się w militarnym arsenale, wędkarzach czy gościach, którzy rywalizują o miano rekordzisty w grze Donkey Kong. <br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://www.wired.com/images/article/wide/2007/08/king_of_kong_630x.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: king_of_kong_630x.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
Oczywiście to ostatnie nie padło bez przyczyny, bo „King of Kong” to dokument, który skupia się na relacjach pomiędzy dwoma graczami starającymi się być najlepszymi w klasyczną grę znaną z automatów. Donkey Kong to nie jakaś tam gra, to jak autorzy przekonują jedna z najbardziej wymagających gier, jakie mieliśmy i mamy okazję przetestować. Dość powiedzieć, że przeciętny gracz daje radę dojść do co najwyżej 3 poziomu tej gry i spędza przy niej średnio poniżej minuty. Jeżeli dodam, że do wyśrubowania rekordu potrzeba około 2,5 godziny ciągłej gry to robi to wrażenie, prawda?<br />
<br />
Czas na przedstawienie naszych panów. Billy Mitchell to jeden z pierwszych hardkorowych graczy dzierżący w swoich dłoniach kilka znamienitych rekordów. Jako pierwszy dokonał perfekcyjnego przejścia słynnego Pac-Mana, a od przeszło 20 lat (w chwili powstawania filmu) ma na swoim koncie rekord w Donkey Kong, do którego nikt przez długie lata nie był w stanie się nawet zbliżyć. Do czasu aż nie pojawił się niejaki Steve Wiebe. Steve zamontował sobie w garażu automat z bardzo ambitnym planem pokonania wieloletniego czempiona. Zadanie to jednak nie będzie proste z bardzo wielu powodów. <br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://graphics8.nytimes.com/images/2007/08/16/arts/17kong-600.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 17kong-600.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
Jeżeli ktoś podobnie jak ja nie jest za bardzo zaznajomiony z procederem bicia rekordów to będzie tym dokumentem nieco wstrząśnięty. Początkowo czułem się trochę jak w innej rzeczywistości. Ci goście, a szczególnie jeden z nich, traktują bicie tego rekordu śmiertelnie poważnie. Tak poważnie, że można nawet prychnąć śmiechem. Pierwszych kilkanaście minut patrzyłem na to z lekkim niedowierzaniem, ale z czasem ich świat przekonał i mnie i sprawił, że siedziałem jak na szpilkach śledząc kolejne wydarzenia, które po sobie następowały. Bo mimo, że „King of Kong” to dokument o grach to emocji i napięcia w nim nie brakuje. Do ostatniej chwili, dosłownie do napisów końcowych nie wiadomo jak to się zakończy.<br />
<br />
Billy mimo, iż jako gracz jest (czy był) znakomity to już jako człowiek zdaje się podążać inną ścieżką. Jego konkurent to facet, którego nie da się nie lubić. Kochający mąż i ojciec, dla którego Billy to właściwie ikona, której jedno spojrzenie na niego byłoby błogosławieństwem. Przeciwstawienie tych dwóch światów dało piorunujący efekt. Ktoś pewnie powie, że to czysta głupota, że to przecież tylko skaczące piksele i że stare chłopy bawią się w jakieś gierki i przeżywają jak gdyby to miał być ich życiowy priorytet. Nawet ich rodziny nie są w stanie do końca tego zgłębić, co najlepiej obrazuje pytanie zadanie przez córkę Steve’a: „Dlaczego to jest dla ciebie tak ważne?”. No właśnie, proste pytanie, które uderza w sedno tematu. Sportowcy całymi latami ciężko harują zapominając o bożym świecie, żeby w ciągu kilku minut ich cały wysiłek poszedł na marne lub został należycie wynagrodzony w nielicznych przypadkach. Na drodze Steve’a stają nie tylko jego umiejętności, ale i organizacja, która oficjalnie musi zatwierdzić osiągnięty wynik. I uwierzcie mi, że ich wymogi są nie tyle rygorystyczne, co miejscami wręcz paranoiczne. Poza tym dopowiem, że w tej organizacji, która zatwierdza nowe rekordy zasiada nie kto inny jak Billy Mitchell, czyli obecny rekordzista wspomnianego Donkey Konga. Nie mam pytań.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://www.reelingreviews.com/thekingofkongpic.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: thekingofkongpic.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
„King of Kong” przypomniał mi za co uwielbiam filmy dokumentalne. Pasja przeplata się w nim z obsesją zostania w czymś najlepszym. Od kuchni pokazuje jak wygląda bicie rekordu, w którym to już nawet nie o sam wynik chodzi, a o próbę swojego charakteru. Wszak niejeden gracz na pewno przyzna mi rację, że gry nauczyły go bardzo wiele, a w niektórych przypadkach nawet ukształtowały jego charakter. Film nie jest zbytnio popularny, a jeżeli ktoś nie może znaleźć na niego namiarów to służę pomocą na pw. Zainteresowanych odsyłam także do bardziej znanego dokumentu „Indie Game: The Movie”, który opowiada o tym w jakich bólach powstają mniejsze gry. <br />
<br />
Tytuł oryginalny: The King of Kong: A Fistful of Quarters<br />
<br />
Rok produkcji: 2007<br />
<br />
Reżyser: Seth Gordon<br />
<br />
Obsada: Billy Mitchell, Steve Wiebe, Walter Day<br />
<br />
Gatunek: Dokumentalny<br />
<br />
Ocena: 8+/10<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/xMJZ-_bJKdI" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Filmy ze "złym"zakończeniem dla dobrych]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=25752</link>
			<pubDate>Sun, 03 Nov 2013 20:24:04 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=6522">DawidoVader25</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=25752</guid>
			<description><![CDATA[Znacie jakieś filmy gdzie wygrywa zło? Ale nie zło w sensie mistycznym, że diabeł cuś, tylko na przykład jest wojna i na przykład rosja używa swoich głowic atomowych. Coś takiego, złe zakończenie, jakiś zły plan złego naukowca który się spełnia. Znacie jakiś taki film?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Znacie jakieś filmy gdzie wygrywa zło? Ale nie zło w sensie mistycznym, że diabeł cuś, tylko na przykład jest wojna i na przykład rosja używa swoich głowic atomowych. Coś takiego, złe zakończenie, jakiś zły plan złego naukowca który się spełnia. Znacie jakiś taki film?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ulubiona zagraniczna kreskówka, która nie występowała w wieczorynce]]></title>
			<link>https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=25559</link>
			<pubDate>Fri, 27 Sep 2013 16:59:45 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://playstationforum.pl/member.php?action=profile&uid=11044">Dominik37</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://playstationforum.pl/showthread.php?tid=25559</guid>
			<description><![CDATA[W tym temacie powracamy do naszych dziecięcych lat, kiedy to się oglądało Godzinę z H-B w telewizyjnej dwójce, czy początki Fox Kids i Cartoon Network.<br />
<br />
Moja ulubiona kreskówka z dzieciństwa to była: Tom &amp; Jerry z 1940 roku. Na tym się wychowałem, itd... a następne to chyba było na C+ Diabelski Młyn. A w nim Zwariowane melodie, czy Tex Avery Przedstawia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W tym temacie powracamy do naszych dziecięcych lat, kiedy to się oglądało Godzinę z H-B w telewizyjnej dwójce, czy początki Fox Kids i Cartoon Network.<br />
<br />
Moja ulubiona kreskówka z dzieciństwa to była: Tom &amp; Jerry z 1940 roku. Na tym się wychowałem, itd... a następne to chyba było na C+ Diabelski Młyn. A w nim Zwariowane melodie, czy Tex Avery Przedstawia.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>