Lollipop Chainsaw
#1
Lollipop Chainsaw to gra popełniona przez studio Grasshopper Manufacture, w skład którego wchodzi między innymi Goichi Suda, twórca szpilów Killer 7 czy No More Heroes. A jak Goichi Suda to i dziwne, szalone oraz nietuzinkowe pomysły, które także znalazły ujście w wymienionym na początku tytule.

Bohaterką gry jest Juliet Starling – słodka, aczkolwiek niegłupia blondynka, będąca jak przystało na typową amerykańską dziewczynę z collegu, cheerleaderką zagrzewającą do boju szkolną drużynę. Aby dopełnić tego kiczowatego obrazu nasza protagonistka spotyka się z super przystojnym, typowo amerykańskim chłopakiem, oczywiście z dumą noszącym charakterystyczną baseballową kurtawę. Jak co dzień, śliczna Juliet pędzi na swoim różowym rowerku do szkoły, jednak tę nudną rutynę niespodziewanie zakłóca pewien nieciekawy incydent: epidemia zombiaków (łeeee znowu te truchło?). I to w jej osiemnaste urodziny. Kto się z nimi rozprawi chyba nie muszę pisać :)

Po odpaleniu prologu pod moim nosem pojawił się szeroki uśmiech – cukierkowy klimat jaki wypełzł z ekranu od razu mnie kupił, zaś w głowie przemknęło soczyste WTF. Gra to taki slasherek, dość dynamiczny i szybki, gdzie głównym narzędziem pożogi jest piła łańcuchowa oraz...pompony, które dzierży w dłoniach Julia. Przy ich pomocy wyprowadzamy proste oraz nieskomplikowane łańcuchy ciosów (to nie God Of War), które pozwalają rozprawić się w przyjemny sposób z przeciwnikami, także mechanika nie jest jakaś rozbudowana. Oczywiście większe zniszczenie niesie za sobą piła, natomiast puszyste kulki służą głównie do ogłuszania oponentów w iście ekwilibrystycznym tańcu godnym cheerleaderki. Pastisz wszelakich produkcji kina klasy B z zombiakami w roli głównej jak najbardziej na miejscu. Co więcej prześmiewczą atmosferę budują także efekty wizualne towarzyszące masakrze. To, że jest krew to jest całkiem normalne, ale jeśli z odciętych kończyn czy głowy dodatkowo zaczyna tryskać różowa łuna, tęcza, pojawiają się serduszka, a także złote gwiazdki i monety (za które poszerzamy wachlarz ciosów) to już wcale nie jest tak normalnie, jest słodko. Jak dla mnie świetne i udane zestawienie. Na łopatki natomiast rozłożyło mnie parę mini-gier jak taniec na rurze przy jednoczesnym rozcinaniu nadbiegających oponentów (oczywiście w soczystej feerii różu) czy mecz koszykówki, gdzie za piłki robią odcięte głowy martwiaków. Zryte, durne, „gupkowate”, ale jakże cieszące miche i rajcujące, a to tylko część nienormalnych akcji. Co prawda tytuł nie jest jakiś wybitny, ale za to idealny na odmóżdżenie, odetchnięcie od dojrzałych produkcji, cechujący się nieskrępowaną rozgrywką, niezbyt wymagający, choć czasem potrafiący sprawić małe kłopoty. Obecnie stanąłem na trzecim poziomie (z siedmiu) i jestem ciekaw jakie patenty twórcy jeszcze zaserwowali, ale spodziewam się jeszcze bardziej pokręconych i absurdalnych rozwiązań. Humor zawarty w grze jest również charakterystyczny, chwilami niskich lotów, jednak wcale mi to nie wadzi, co więcej myślę, że idealnie wpasowuje się w konwencję gry. Podobnie jak ilość lecących faków, osom czy kewl :) Póki co gra mi się naprawdę dobrze, czasem kamera źle się ustawi przez co obrywam, ale nie jest to jakoś uciążliwe. Na uwagę zasługuję również licencjonowana ścieżka dźwiękowa, na którą składają się miłe oraz łatwo wpadające w ucho rockowe kawałki. Pogrzebałem sobie także po menusach i widzę, że gra oferuje sporo pierdół do zbierania: od lizaków, przez nowe combosy, rozmowy telefoniczne, postacie do albumu, a więc coś co bardzo lubię i wobec czego nie przejdę obojętnie.
[Obrazek: Mlyneq.png]

[Obrazek: retronagazieuserbar.jpg]
Odpowiedz
#2
Zaciekawiłeś mnie tym tytułem... :) Ciekawe czy jest demo w PS Store... :)
Z chęcią bym zobaczył jak wygląda takie połączenie słodkiej blondynki z piłą... ;)
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#3
Damn i zabawa się skończyła. Nie znam dokładnego czasu ukończenia, bo gra nie podała na końcu ilości godzin (jedynie pod koniec danego chaptera), ale myślę, że jakieś 7-8 godzin zajęło mi ukończenie szpila. To i tak dużo, bo w sieci wyczytałem plotki o czterech godzinach potrzebnych na ukończenie gry. Bzdura. W każdym razie Lizaczek jest zdecydowanie łatwy, przynajmniej na normalu, fakt parę parę razy udało mi się zginąć, lecz ogólnie gra nie stanowi jakiegoś dużego wyzwania. Nawet bossowie jakoś wymagający nie są, choć każda potyczka składa się z kilku części. Muszę za to pochwalić ich design, równie pokręcony jak cała gra, zaś moimi faworytami zostali Funky Zombie - koleś popylający w różowym futrze, z modulowanym głosem; naćpana Hippiska lubiąca jazdę na "kwasie" czy przerośnięty grubas aparycją przypominający Elvisa. Śmiechowi. Szkoda także, że mimo dość sporej ilości combosów, po wykupieniu większości z nich, przydatne pozostaje tylko kilka, tych bardziej mocarnych, zaś kilka jest właściwie nie praktycznych. Czuję niedosyt, ale to nic, bo gra aż się prosi aby zabrać się za nią jeszcze raz, po to by zdobyć resztę znajdziek, pomaksować wyniki. Samo rżnięcie martwego truchła dało mi sporo frajdy i satysfakcji, nawet mimo tej prostoty nie odczułem jakiegoś znużenia. Czas zaatakować wyższe poziomy trudności :) Całkiem przyzwoity tytuł na odsapnięcie.
[Obrazek: Mlyneq.png]

[Obrazek: retronagazieuserbar.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: