Największe/najśmieszniejsze "jaja" z czasów szkolnych
#11
U nas dwóch koleżków połączyło dwa kubki po kawie sznurkiem i próbowali dzwonić do faceta, który uczył nas polskiego. Facet miał do siebie dystans, więc odebrał swój telefon i z nimi rozmawiał :P
[Obrazek: senna1.png][Obrazek: Makaveli0160.png] [Obrazek: senna%202.png]
Odpowiedz
#12
Pewnie że zmusili - pewnie w akcie dobrej woli zamiast "solidarności" za pop**lony pomysł i tak pewnie wszystko poszło na konto kumpli,
to przecież oni źli byli.....
Tak się zastanawiam @Solderowy ty się chwalisz, czy żalisz????

tyle do @up, no i kolej na mnie

Czasy mojej szkoły średniej wakacje chyba z 1 klasy do 2 nudy jak smok to i pomysły głupie,
właśnie siedząc na ławce plując pod nogi i niemiłosiernie się nudząc nie pamiętając już kto, jak i dlaczego wpadł na genialny pomysł zrobienia wisielca (chodziło o zrobienie kukły którą można powiesić),
Jak wiadomo pomysł zaraz chwycił nawet z materiałem nie było problemu (lata 90te czyli szperaków/lumpexów brak) bo jak się okazało kumpel miał całą piwnicę starych szmat,
Wybraliśmy cały komplet, czyli buty, spodnie sweter, no i z głową był problem ale jakoś odruchowo do zestawu dołączył kapelusz,
OK mając już ciuszki trzeba było pomóżdżyć jak to spiąć w całość, żeby chociaż trochę przypominało człowieka,
no i znowu siła w kupie - opcja z gazetami nie przeszła ponieważ nikt ich w domu aż tylu nie miał,
ale te gazety + trawa = piękny człekokształtny manekin, głowa to reklamówka wypchana trawą no i na nią sru „przyszyty” najlepiej jak umieliśmy kapelusz,
Całość może nie była zbyt piękna ale coś człekokształtnego nam wyszło  (rękawy i nogawki sznurkiem zawiązane aby nie pogubić trawy, no i do siebie przyszyte na okrętkę)
Kolejny etap to jak go wykorzystać (idee oczywiście powstały prędzej) no wybór padł na jeden z przystanków autobusowych – dynda sobie gościu „swobodnie” powieszony do daszku przystanku, do najbliższego autobusu było ileś tam minut, my jakieś 20 metrów w trawie obok takiego niby parku (dla nas od zawsze był to „lasek”) i czekamy – zapitala fiacik 126p nagle mijając naszego manekina hebel stanął po kilkunastu metrach za nim, wsteczny i podjeżdża – wystarczył rzut oka gościu się uśmiechnął i tyle go widzieliśmy,
Dobra – przyjeżdża autobus, pach otwierają się drzwi wysiada jedna babka, za nią druga ta bardziej z przodu patrzy i nie wiem co myśli ale pisk i sru do przodu, a ta druga krok do tyłu, drzwi się zamykają i odjechała w siną dal….
Next zabieramy nowego kumpla i nowy genialny pomysł – kładziemy go na tory tramwajowe, znowu czekanie jakieś 5 – 10 min i widzimy jak zbliża się piękny, czerwony, pojazd.
W pewnym momencie już komentowaliśmy że dupa i maszynista albo się poznał albo ślepy jak kret i nasz wynalazek przetnie na pół (ułożyliśmy go tak na tych torach aby wyglądał na pijanego, jedną ręką zakrywał twarz – czyli worek, i był widoczny tylko kapelusz a przypięte agrafkami buty przysypaliśmy zerwaną trawą) jednak jakieś chyba 100 metrów pisk hamulców – ludków o tej porze malutko więc wszyscy siedzieli, ci co by stali kto wie gdzie by po tym manewrze się zatrzymali, jednak
w efekcie końcowym tramwaj stoi jakieś 10 m przed manekinem, motorniczy wyskakuje, macha rękoma coś krzyczy (nie słyszeliśmy bo byliśmy pochowani jakieś 100 – 200 metrów od wszystkiego) gada jakiś czas i nagle pach, kopie gościa – patrzy i chyba nie wierzy łapie go i z całej siły sruuuu na bok torów, my oczywiście beka mamy plan na „kolejny numer” jednak jakimś fartem postanowiliśmy dokończyć palenie fajek (był to okres kiedy zamiast spodni/rurek zakładać na dupę bardziej męskie były papierochy – ryzyko zapewne mniejsze bo w przypadku tego drugiego w najgorszym wypadku dostawało się na dupę a z rurkami też w dupę ale bardziej „dogłębnie”)
Już podrywaliśmy z kryjówki nasze cztery litery, kiedy widzimy podjeżdża policyjny polonez, wysiada pan władza zabiera naszego znajomego do bagażnika i tyle go widzieliśmy.
Jaki morał tej historyjki – imo w czasie nudów człowiek naprawdę robi się kreatywny chociaż czasami nie do końca są to mądre pomysły, a w tym konkretnym przypadku nudy przekuliśmy na świetną (dla nas) zabawę, czyli jakieś 3-4h.
Odpowiedz
#13
U mnie największe, że tak powiem jaja, były przez trzy lata gimnazjum. Oczywiście ja z reguły nie brałem w nich udziału, a tylko oglądałem, jednak chyba każdemu odbija w tym wieku :D
Takim sposobem w ścianach wylatywały dziury większe i mniejsze (nawet takie wielkości głowy), odpalane były w klasie podczas przerwy rakietki z zapałek, śnieżki po korytarzu w okresie zimowym to klasyka, zamykanie kogoś w toalecie na klucz czy próba otworzenia zamkniętych drzwi wytrychem to była codzienność.

Aktualnie uczęszczając do liceum można powiedzieć, że fajne akcje dalej się nas trzymają, jednak już bardziej na poziomie. Budynek szkoły za chwilę będzie miał 100 lat, więc architektura jest już dość nietypowa co sprawia, że bardzo mocno kojarzy się z zamkiem, a ponadto ma pełno sekretów jak kilka strychów czy tajemnych pomieszczeń. Nasza mała grupka lubi takie wyprawy, więc grzechem byłoby nie zaliczyć tych miejsc. Oczywiście udając się tam trzeba liczyć się z ryzykiem zauważenia i otrzymania jakiejś kary, jednak nam takie rzeczy nie są straszne. Takim sposobem odwiedziliśmy już starą, nieużywaną basztę (były pajęczyny na drzwiach, więc od dawna tam nikogo nie było), powęszyliśmy po strychach... Bardzo fajne przeżycie, szczególnie, kiedy robisz to na przerwie 10-cio minutowej oraz zachowujesz się szybko i jednocześnie cicho :D
[Obrazek: Toonsil.png][Obrazek: 76561198009500616.png]
Nie pomagam na PW ;)

Odpowiedz
#14
Zestawik z liceum:


Zjeżdżaliśmy na nartach po schodach w szkole. Narty zdobyliśmy od miejscowych meneli za 2 piwa :P .

Na polskim babka kazała nam przynieść kartony. Obok szkoły mieliśmy serwis samochodowy i właściciel miał naprawdę spore pudła. Przed klasą postawiliśmy kartonik 2x2x1m, wsadziliśmy do środka największego kolesia w masce gazowej i schowaliśmy się. Mina nauczycielki po rozpakowaniu "prezentu" - bezcenna :D .

Jedynej dziewczynie w klasie daliśmy na dzień kobiet wibrator. Dodam że akurat była lekcja religii :P .

Znajomy podpadł na ekonomi i w ramach zadośćuczynienia miał przynieść nauczycielce czekoladę - poszedł oddać krew żeby zdobyć czekoladę.

Żeby wejść do naszej szkoły trzeba było mieć kartę zbliżeniową która otwierała określone drzwi (w tym wejściowe). Znajomy tworzył ten system i mieliśmy dostęp taki sam jak dyrektor szkoły :P .

A pro po jeszcze tego systemu. Nasze koło teatralne zawsze gryzło się z radiowęzłem ponieważ na poddaszu mieliśmy dwa niemal wspólne pomieszczenia. Któregoś dnia zobaczyliśmy przy drzwiach pudełeczko z klawiaturą a zamki były wymienione. Na szczęście terminal był otwierany od przodu :P . W 5 min zresetowaliśmy terminal, otworzyliśmy drzwi i zmieniliśmy kod :P .


Naprawdę dużo akcji było wtedy. Za mało czasu i miejsca by wszystko pisać :P . Na studiach już nie było takich jazd :/ .
[Obrazek: playstation_blood_by_fuckinsick-d4cdnkd.gif][Obrazek: arhplus.png][Obrazek: playstation_blood_by_fuckinsick-d4cdnkd.gif]
Odpowiedz
#15
Niektóre sytuacje są naprawdę bardzo głupie, wręcz przekoloryzowane, ale fajnie się czyta.
Odpowiedz
#16
Ja pamiętam szczególnie dwie akcje w podstawówce. Oba związane z fizyką. Raz zrobiliśmy kółko z 20 osób które trzymały się za ręce i na końcach goście mieli druciki by je wsadzić w kontakt. Taaak. Inteligenci - chcieliśmy sprawdzić kogo w takim łańcuszku jebnie najmocniej. Na szczęście/nieszczęście weszła w prawie tym samym momencie do sali nauczycielka. Eksperymentu nie ukonczylismy ale jazdy były niesamowite...

Druga akcja działa się na olimpiadzie z fizyki. Pisaliśmy go jakieś 3h. Ale jakoś tak pochrzanili z klasami, że w tej co miała odbywać się olimpiada zajęcia miało technikum dla dorosłych. No to nas wyrzucili na zaplecze - z tymi wszystkimi zabawkami. Kumple wyczaili moment jak wyszła nauczycielka na chwilę z naszego zaplecza i dorwali sie do maszynki do robienia piorunów (kręciło się korbką a między dwoma kulkami przeskakiwała efektownie iskra). Jeden pakował łapę między te kulki a drugi już kręcił korbką. Akurat wtedy weszła nauczycielka - jej mina niezapomniana. Olimpijczycy - a taką głupotę robili :-). Ach miłe wspomnienia...
Odpowiedz
#17
Przypomniałeś mi jednego wariata co elektronikę miał w małym palcu. Przyniósł kiedyś do szkoły maszynkę własnej produkcji, żeby podłączyć do niej drut oporowy i ciąć równiutko styropian do wygłuszenia. Jak skończyliśmy już remont salki posłużyła ona do zrobienia drabinki elektrycznej - ale z cyny i się rozpuściła po drodze :P . Pięć minut później podłączyliśmy żarówkę i zrobiliśmy lampę plazmową (tudzież aparat tesli) - ale dwa najbardziej obciążone przewody były skrzyżowane i po chwili zapłonęły. Na koniec inny koleś wziął w jedną rękę przewód z tego ustrojstwa, w drugą jarzeniówkę i zaczął się bawić w Jedi.
[Obrazek: playstation_blood_by_fuckinsick-d4cdnkd.gif][Obrazek: arhplus.png][Obrazek: playstation_blood_by_fuckinsick-d4cdnkd.gif]
Odpowiedz
#18
Ja nie zapomnę jak koledzy z równoległej klasy zdobyli petardę o sporej mocy tzw. ahtunga :) Jeden sedes w męskim był nieczynny, bo ktoś go zapchał i ci postanowili go odetkać. Wyobraźcie sobie minę konserwatora idącego później z tym roztrzaskanym i upapranym wszystkim, czym tylko było możliwe, kibelkiem. Szkoda mi było tylko pań sprzątających, bo też dużo różnorakiego materiału biologicznego było rozpaćkanego po całym męskim kiblu.

Sprawdzaliśmy ile osób wejdzie do jednej kabiny i ustanowiliśmy rekord 32 osoby :) Niezła piramida z nas była, do czasu, gdy jeden nie puścił gaza kolesiowi niżej w twarz i prawie drzwi wyrwaliśmy, wypadając z kabiny xD

Zachciało nam się raz grać w piłkę na korytarzu i postanowiliśmy sobie ją zrobić. 4 zeszyty 64 kartkowe i tadam, piłka pełnych rozmiarów gotowa :) debile tylko zamiast poczekać do przerwy, to postanowili sprawdzić czy się dobrze odbija i zaczęli serwować do siebie jak w siatkówce. Pech chciał, że trafiła w ręce pewnej klasowej lebiegi i piłka trafiła w czoło nauczycielki. No i po zabawie było xD

Była raz średnio przyjemna akcja, bo koledzy raz się pokłócili i jeden drugiego wrzucił do klopa, drugi się wściekł i wychodząc, wziął ze sobą ulajdaną szczotkę-kiblówkę, żeby w niego rzucić. Tak rzucił, że przeleciało nauczycielce zaraz przed nosem i rozpaprało się na ścianie. Chwilę musiał błagać, żeby nie wzywać rodziców i skończyło się na tym, że mył tą ścianę xD

Wylatujące przez okno kwiatki, a później krzesła na lekcji biologii to w sumie był standard, pomimo że tego przedmiotu uczyła nas wicedyrektor szkoły.

W technikum nie zapomnę tekstu kolegi z ławki do nauczycielki, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę i wszyscy zaczęli się pakować, nauczycielka do nas:
-Halo! A Wy gdzie się wybieracie? Ja jeszcze nie skończyłam, zresztą dzwonek jest dla nauczyciela.
-To se go kur.. weź!
Po czym wstał i wyszedł.

Fajnie było w szkole :)
PS1 SCPH - 9002                                 Nintendo 64 NUS - 001 (EUR)
PS2 SCPH - 90004                               Nintendo Wii RVL - 001 (EUR)
PS2 SCPH - 30003R                             Original Xbox
PSP 1000                                            Xbox 360
Sega Saturn MK80200A - 50                 Nintendo GBC
Sega Dreamcast HKT 3030                   OUYA





Odpowiedz
#19
-Tomek do tablicy!
-Nie
-Ale ty musisz.
-Musi to na rusi, w Polsce jak kto chce.
I wrócił do gry na gameboy-u.
[Obrazek: playstation_blood_by_fuckinsick-d4cdnkd.gif][Obrazek: arhplus.png][Obrazek: playstation_blood_by_fuckinsick-d4cdnkd.gif]
Odpowiedz
#20
-dzień dobry dzieci
-kłaniamy się nisko aż po same piździsko
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości